• Wpisów:67
  • Średnio co: 37 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 16:25
  • Licznik odwiedzin:9 998 / 2570 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie zaprotestowałam, kiedy błądziłeś dłonią po moich plecach. Nic nie powiedziałam, gdy dotykałeś mojego tyłka, a każdy inny facet w tym momencie dostałby z liścia. Podobało mi się to, że ciągle mnie przytulasz. Czułam się tak cholernie bezpiecznie, a jednocześnie kurewsko źle. Bo dobrze wiedziałam, że mimo wszystko to nie ma sensu. Że następnego dnia budząc się na wielkim kacu, będziesz się zastanawiał co robiłeś, nie mogąc za cholere sobie przypomnieć. A ja będę mieć ogromne wyrzuty sumienia, bo to nie ze mną miałeś spędzić wieczór...
 

 
czuję się wolna, tak zajebiście uwolniona od uczucia jakim darzyłam Cię przez tak długi czas. to wcale nie tak, że nie myślę, bo często zdarza mi się obudzić z pierwszą myślą, jaka nasuwa mi się po wyspaniu, lub ostatnią przed zaśnięciem. ale już nie chcę więcej popadać w tą toksyczną chemię, jaka krążyła z każdą naszą rozmową. było, minęło - nie wróci, zbyt wiele niewykorzystanych szans padło, aby na nowo mogło się odrodzić, abyś mógł wrócić. mimo tego wierzę, że kiedyś oboje staniemy na przeciwko siebie, nie żałując niczego, no może poza moim egoizmem, który sprowadził takie zakończenie.
 

 
Powiedziałam, że mnie to wali? Że zupełnie nie interesuje mnie to co z nami będzie? I w sumie, że mi nie zależy, tak? A Ty w to tak po prostu uwierzyłeś? Uwierzyłeś, że jestem tak głupią i zimną suką? Że dla mnie nic nie znaczysz? I myślisz, że całuję się z byle jakim facetem na imprezie? Nie, skarbie. Ja jestem tylko dziewczyną. To co mówię i to co czuję to dwie inne sprawy. Być może dlatego, że nie mówię tego, co czuję jest mi tak kurewsko źle. Albo dlatego, że to wszystko układa się zupełnie inaczej, niż bym tego oczekiwała. I że wszystko się jebie, nie mając totalnie litości. A może dlatego, że nie ma Cię teraz przy mnie. Wtedy kiedy najbardziej Cię potrzebuję. Kiedy chcę w końcu dowiedzieć się na czym stoję i czego mogę się spodziewać. Chcę, żebyś mnie przytulił, pocałował, dał jakikolwiek znak. Ale Ty masz to wszystko gdzieś. Nie przejmujesz się tym, co ja teraz robię. Nawet nie wiesz, że ten zjebany humor to tylko i wyłącznie Twoja zasługa. Dumny jesteś?
 

 
To takie dołujące, kiedy widzisz jak Twoje całe życie jest w rękach kogoś zupełnie ci nieznanego. Jak co dzień musisz mijać to miejsce, w którym oddał ci ostatni pocałunek, zdajesz sobie sprawę, że jesteś jedynie cieniem siebie. Że tak naprawdę próbujesz normalnie żyć, ale czegoś ci brakuje. Tak, to serce. Serce, które zostało jednej wakacyjnego środy w Jego rękach. Co z nim zrobił? Nie mam pojęcia, ale nigdy go nie oddał. Tak po prostu stwierdził, że to prezent. Zwykły prezent, taki jak na urodziny. Nigdy, więcej cierpień przez Niego. Spokojnie, dam sobie radę.

 

 
nie wiem nawet jak mam zareagować, jeśli chodzi o los tej dziewczyny. pogubiłam się, gdy sądząc, że pakuje się w konkretne bagno, uśmiechała się do mnie z triumfem w oczach, jakby podkreślając fakt, że znów go zdobyła - po stracie, która była podobno moją winą. chciała, żebym ja przeżywała katorgi, a mnie było stać wyłącznie na litość i ulgę, że jej ramiona, nie moje, oplata frajer, w tak zaawansowanym stadium tejże cechy.
 

 
zawtórowaliśmy sobie, dochodząc do wniosku, że pewnie nie ma możliwości, by wyszło nam. przypadkiem podjęliśmy decyzję, iż należy wyhamować relację, która tworzy się samoczynnie, jak wówczas sądziłam, między nami. przełączył biegi na wsteczny, nasze uczucie stanęło przed moimi oczami niczym obrazek, już prawie skończony - z każdą sekundą kolory zaczęły znikać, z kartki zmazywały się namalowane linie. przesadził. uderzył w coś z tyłu, a blok stał się pusty. to nic. to w co uderzył, to tylko moje serce... i ten tytuł w gazecie, wypadek, kierowcy nic się nie stało, jedna ofiara śmiertelna.
 

 
Między nami zawisło kilka niedopowiedzianych zdań, nie dających o sobie zapomnieć aż do teraz, mimo upływu dni i miesięcy. Parę uśmiechów, których nie przeznaczyliśmy tak do końca tylko sobie na wzajem, zalega między nami. Do tego setki spojrzeń, niewinnych iskierek w tęczówkach, gdy mijaliśmy się na szkolnym korytarzu. Palpitacja serca i przyspieszony puls gdy odległość między nami jest mniejsza niż metr. Wszystko nie tak. Wszystkiego nie dokończyliśmy, ledwo zaczynając i rezygnując.


Teoretycznie nie chcę związków, miłości, zobowiązań, Ciebie, ale kiedy sobie pomyślę jak miło byłoby mi w Twoich ramionach, czy jak cudowne muszą być Twoje pocałunki - kłócę się sama ze sobą, bo z jednej strony są te ważniejsze priorytety, z drugiej niewyobrażalne pragnienie w stosunku do Twojej osoby.




 

 
Wiesz jak cholernie strasznie się czułam? Jak bardzo bezsilna byłam, gdy cały czas musiałam znosić twoją obecność i jak ciężko było mi patrzeć na Twoją twarz. Wiesz jak cholernie bolał moment w którym z nią tańczyłeś i nie ważne, że tylko dla wzbudzenia zazdrości, że po tym jak sama robiłam to samo. Jak bolało, tam w środku, gdy robiłeś to samo co ja, jednocześnie spoglądając przez ten cały czas na mnie, ale ja nie chciałam na to patrzeć. W środku krzyczałam w niebogłosy aby to się skończyło. Jak bardzo cierpiałam, stojąc naprzeciw Ciebie i patrząc jak Twoje ciało co chwila podnosi się i opada w rytm muzyki, a ta pieprzona idiotka ciągle jest przy Tobie jak ledwie mogłam oddychać, i jak bardzo chciałam stamtąd wyjść zostawić to wszystko daleko za mną. Nie wiesz. Nie masz pojęcia. Bo nigdy nie zrozumiesz tego, jak bardzo mnie zraniłeś i pozwalasz by to trwało nadal.
 

 
Teraz? nie chce żeby wracał.. gdzieś tam wewnątrz czuję, że wszystko wraca do normy, że jestem w stanie pogodzić się z jego odejściem ale nie dam o sobie zapomnieć, teraz będę robić wszystko by zaczął żałować swojej decyzji, zacznę niszczyć włosy czarną farbą tylko dlatego, że uwielbiał ten kolor, będę robić te mocne kreski na oczach i śmiać się najgłośniej jak będę potrafiła bo lubił mój śmiech. Będę na każdym melanżu tam gdzie on, będę łazić za nim krok w krok i tak perfidnie udawać, że jest mi obojętny. Obiecuję sobie, że jeszcze wróci z podkulonym ogonem a wtedy przyjmę go i potraktuję dokładnie tak samo jak on mnie. Moimi uczuciami się nie bawi.!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Podejdź i powiedz mi tak po prostu, że nigdy nie zawróciłam Ci w głowie, że nigdy o mnie nie myślałeś, że przez cały ten czas byłam Ci całkowicie obojętna, że wciąż uśmiechałeś się sztucznie, oczekując na moją reakcję, powiedz, że przez ten cały czas myliłam się, mówiąc, że nie dam rady żyć bez Twojej obecności ! No powiedz to kurwa.
 

 
Po długich nieusilnych próbach w końcu udało mi się zasnąć. Jednak nie na długo. Obudziłam się cała zlana potem, bólem głowy i szumem w uszach. Sięgnęłam ręką na nocną szafkę i wzięłam termometr mierząc sobie temperaturę-38,9-przeczytałam na głos. Ból głowy bił się z myślami z tęsknotą i brakiem Jego przy mnie.. Wyobraziłam sobie jak stoi w drzwiach i zaczyna krzyczeć, że zbyt lekko się ubieram, że nie noszę czapki, ani szalika. Uśmiechnęłam się przypominając sobie Jego słodką, krzyczącą na mnie minę -majaczeeee- szepnęłam do siebie, ale miałam to gdzieś.
 

takajedna94
 
enndorphinn
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Patrzysz na jego życie z perspektywy widza i wmawiasz sobie, że bez Ciebie jest szczęśliwy. Twierdzisz, że jesteś tego pewna, chociaż tak naprawdę nie wiesz nic o tym co czuje. Nie wiesz jaki jest, kiedy jest sam. Nie wiesz, czy uśmiech, którym wita wszystkich i śmiech, który słyszysz kiedy jest w towarzystwie są szczere, czy siłą wydobyte z wnętrza tylko na pokaz, bo nie chce pokazać tego, jak bardzo jest z nim źle. W przelotnym 'cześć' nie jesteś w stanie wyczuć nut tęsknoty tylko dlatego, że nie chcesz ich słyszeć. Oskarżasz go o to, że jest zakłamanym egoistą, chociaż tak naprawdę to nie w ten sposób o nim myślisz. Oboje jesteście w rozsypce, bo brakuje wam tego, co mogło być, ale nie przyznacie się do tego, przecież to byłoby oznaką waszej słabości, prawda?
Wiem, że jest coś w twoim uśmiechu
Chciałabym patrzeć w twoje oczy, tak
Zbudowałeś miłość, ale ona się rozpada
Twój mały kawałek nieba zmienia się w ciemność
 

 
nie ma innej, porównywanej osoby do przyjaciela. przyjaciel to przyjaciel - nie kumpel, rodzic, znajomy z wakacji, ktokolwiek inny. wyłącznie przyjacielowi, kiedy będzie siedział na pogotowiu z grypą żołądkową zapewniając przez telefon, że tylko zdobędzie receptę i wraca, odpowiadasz: "popierdoliło Cię, dziwko, zostajesz w tym szpitalu, chcę przywieść Ci rosół". to osoba pod której nieobecność wysyłasz masę wiadomości a propos tego jak zajebiście jest bez niej, co jest dobrym dowodem na to, iż brakuje ci jej bez przerwy.
Wiesz co jest w tej przyjaźni najpiękniejsze? To, że właściwie teraz jesteśmy już jak siostry. Nawet jeśli wybuchają między nami kłótnie, to wiem, że nigdy jej nie stracę i nieważne jak bardzo byłaby na mnie wściekła, nigdy się ode mnie nie odwróci. Ufam jej, ufam jej bardziej niż sobie samej, bo to ona jest ze mną większość mojego życia. Nie, nie chodzi o wspólne zdjęcia na fejsie, przesłodzone tekściki czy robienie wspólnych zakupów, to coś więcej. To ten rodzaj przyjaźni, że wiesz, że już nic jej nie spierdoli, bo nawet jeśli chciałybyście się od siebie oddalić to nie dacie rady, bo jesteście siostrami. Choć nie na papierze, to w sercu mam wyrytą ją jak rodzinę.
 

daiffie
 
enndorphinn
 
Na metce L, ale pasują i na osobę noszącą ten właśnie rozmiar (sprawdzałam na koleżance ), ale ja nosze s/m i też są dobre :O
 

 
Otworzyłam zaspane oczy i na bosaka podreptałam do okna. Z niewiadomych przyczyn na twarzy gościł mi promienny uśmiech. Obiecałam sobie, że ten dzień będzie lepszy od poprzedniego, że tym razem mi sie uda.. I wiecie co? Udało się! Czułam wewnętrzny spokój ,uśmiechałam sie do wszystkich przechodnich, a słońce grzało coraz mocniej. Czułam się wolna, a znajomi w szkole stwierdzili, ze wyglądam inaczej niż zwykle, że moje oczy sa wesołe, promieniste, szczęśliwe.. Sugerowali, że się zakochałam.. Nie zakochałam, przynajmniej nie w nikim nowym, ale chęć zapomnienia jest tak wielka, że wierze, że i jutro w ten sam sposób rozpocznę dzień. I że nawet Twoją zniewalające spojrzenie nie będzie w stanie tego spieprzyć.. Wierze, że tym razem się uda.
 

 
Z dedykacją dla tych, którzy chcieli wiedzieć jak wyglądam. ..
 

 
Babski wieczór z przyjaciółkami, chipsami, słodkościami, sokiem i plotkami. Brakowało mi tego, brakowało mi takiej beztroski.. Wszystkiego po trochę ubywało, a humor z każdą minuta był coraz lepszy.. Zapomniałam o Bożym świecie, o szarej rzeczywistości. O Nim.. Liczyła się tylko ta chwila.. Głupie rozmowy, wygłupy.. Jeej.. jak dobrze, że się spotkałyśmy. Tego właśnie mi trzeba było! Lecz w pewnym momencie usłyszałam Jego imię. Spojrzałam na przyjaciółkę. I wszystko wróciło, w jednej sekundzie.. To imię wywołuje u mnie zbyt wiele emocji. Nic nie powiedziałam, wzięłam szklankę w dłoń i upiłam kilka łyków.. Nienawidzę rzeczywistości. ..
 

 
Powoli chwyciłam szklankę upijając z niej kolejne krople alkoholu. Widziałam jak spostrzegał na mnie kątem oka próbując udawać obojętnego. Z każdą minutą czułam jak magiczny płyn osiada gdzieś w środku powodując totalną pustkę, tę jedyną, wyjątkową.. .. jak gdyby wszystko się skończyło. Właśnie wtedy dotarło do mnie, że wszystko spieprzyłam! Nasz idealnie pierdolnięty związek, który trwał zaledwie dwa dni.Jeżeli to coś można jeszcze nazwać związkiem. Żałuję. .. cholernie żałuję, że musiałeś na to patrzeć!
 

dustydreams
 
enndorphinn
 
Wiem wiem to banalne .. ale masz naprawdę świetny blog ^^
 

 
Wszyscy już weszli, zostaliśmy tylko my. To wtedy obdarował mnie tym swoim cudownym uśmiechem, przepełnionym troską, jaką nikt inny do tej pory na mnie nie spojrzał. To było coś niesamowitego. .. zwykła dziewczyna siedząca na małej ławeczce uśmiecha się do najprzystojniejszego chłopaka w szkole, a On chce jeszcze więcej. Choć widziałam Jego uśmiech wiele razy to ten był zupełnie inny, wyjątkowy! był przeznaczony tylko dla mnie.. Dopiero wtedy dostrzegłam te iskierkę w Jego czekoladowych oczach, tę o której już wcześniej mówili mi inni. Tą jedyną, nie taką która przejawia się wtedy gdy patrzymy na kogoś do kogo nic nie czujemy, ale taką która wypełnia nasze serca. Poczułam ją! Tak!. Nareszcie! Teraz czekam. Czekam na ciąg dalszy wydarzeń. ..


 

especially
 
enndorphinn
 
Dzięki, Twój blog też jest świetny, fajne fotki, wpisy i czcionka ;*